Kwaks! Kaczor Donald znów zaspał na spotkanie z Daisy, choć budzik dzwonił niemiłosiernie. W całym domku przy ulicy Piekielnej 13 słychać było tylko głośne chrapanie i sporadyczne mamrotanie o niesprawiedliwości losu. Siostrzeńcy, Hyzio, Dyzio i Zyzio, złośliwie chichotali w kuchni, planując kolejny psikus z użyciem gumowej kaczuszki i wiaderka zimnej wody. Tymczasem w willi Sknerusa McKwacza, stary kaczor nurkował w swoim skarbcu pełnym złotych dublonów. Każda moneta była przez niego wypolerowana i policzona co do grosza, a zapach starego metalu był dla niego najpiękniejszym aromatem na świecie. "Moje kochane pieniążki!" – wykrzykiwał, wyrzucając w górę garść gotówki, podczas gdy Granit Forsant knuł kolejny plan kradzieży szczęśliwej dziesięciocentówki. Myszka Miki, zawsze uśmiechnięty i pełen energii, wiązał właśnie sznurowadła swoich wielkich, żółtych butów. Przyjaciel Goofy czekał na zewnątrz w swoim rozklekotanym samochodzie, który wydawał dźwięki przypominające orkiestrę dętą spadającą ze schodów. Planowali wielką wyprawę do tajemniczego lasu, gdzie krążyły legendy o zaginionym skarbie i latających talerzach, co bardzo niepokoiło psa Pluto. Goguś Kwabut, największy szczęściarz w mieście, spacerował po parku, znajdując na każdym kroku banknoty i darmowe bilety do kina. Donald, obserwujący go zza krzaka, aż czerwieniał z zazdrości, wygrażając pięścią w stronę nieba. Niebo odpowiedziało krótkim, niespodziewanym deszczem, który zmoczył tylko Donalda, oszczędzając nienaganną fryzurę i garnitur jego kuzyna. W laboratorium Diodaka panował kontrolowany chaos, a mały pomocnik – Wolframik – biegał w kółko z żarówką zamiast głowy. Kolejny wynalazek, mający ułatwić życie mieszkańcom Kaczogrodu, właśnie zaczął strzelać naleśnikami w sufit. Diodak drapał się po głowie, zastanawiając się, czy pomieszał kable od tostera z silnikiem odrzutowym, czy po prostu zapomniał o grawitacji. Myszka Minnie szykowała w swojej kuchni pyszne ciasto jagodowe, nucąc radosną melodię. Daisy wpadła do niej na kawę, narzekając na temperament swojego narzeczonego i marząc o romantycznym rejsie, na który Donald nigdy nie miał funduszy. Obie przyjaciółki śmiały się z perypetii swoich partnerów, wiedząc doskonale, że bez nich życie w ich miasteczkach byłoby potwornie nudne. Czarny Piotruś siedział w ciemnym zaułku, poprawiając swoją czapkę i sprawdzając, czy nikt go nie śledzi. Razem z Fantomenem planowali skok stulecia na bank w Mysiej Dolinie, ale wiedzieli, że Miki jest zawsze o krok przed nimi. Każdy ich ruch był bacznie obserwowany przez bystre oczy detektywa, który nie spocząłby, dopóki złoczyńcy nie trafiliby za kratki. Bracia Be próbowali właśnie wyważyć tylne drzwi do skarbca Sknerusa, używając do tego ogromnego magnesu i przeterminowanego dynamitu. Niestety, systemy obronne zaprojektowane przez Diodaka zadziałały natychmiast, wyrzucając rabusiów prosto w ramiona czekającej policji. "Znowu porażka!" – krzyknął numer 176-167, gdy brama więzienia zamknęła się z głośnym trzaskiem. Babcia Kaczka na swojej farmie podawała właśnie świeże mleko i domowe ciasteczka leniwemu Gęgulowi. Życie na wsi płynęło powoli, z dala od zgiełku wielkiego miasta i wiecznych kłopotów Donalda z długami. Tutaj jedynym problemem było to, czy słońce zaświeci wystarczająco mocno, by plony były obfite, a kury zniosły wystarczająco dużo jajek na niedzielne śniadanie. Na koniec dnia, gdy słońce chowało się za horyzontem Kaczogrodu, Donald wreszcie usiadł w swoim bujanym fotelu. Choć dzień był pełen pecha, a rachunki znów nie zostały zapłacone, wiedział, że jutro jest kolejny dzień na nowe przygody. "Gorąca kąpiel i spać" – mruknął do siebie, nie wiedząc, że siostrzeńcy właśnie podłożyli mu pod poduszkę głośno tykający budzik niespodziankę.
komórka środkowa nagłówek scalone dwie | ||
|---|---|---|
komórka prawa na dole | ||